wtorek, 18 marca 2014

prolog.

Wszystko działo się zdecydowanie za szybko. Pozwoliłam temu wszystkiego wziąć to co najlepsze we mnie i nigdy nie wyobrażałam sobie tego, że skończę uciekając ciemnymi ulicami miasta.
Nie czułam nóg, które były już całkowicie zdrętwiałe. Jedynie na czym mogłam się skupić był rytm z jakim moje stopy współgrały z zimnym chodnikiem. Wydaję mi się, że nie zdawałam sobie nawet sprawy jak pozbawiona tchu wówczas byłam. Jedyna myśl jaka zaprzątała mój umysł,było to, żebym wydostała się z tego. Żywa.
Oni byli już tak blisko, słyszałam ich szybkie kroki jakby byli tuż za mną.
- Nie pozwól jej uciec! - krzyki jednego z nich rozniosły się echem po pustych ulicach. Kiedy sens jego słów dobiegł do mojej głowy, czułam, że jeszcze chwila i się załamię. Łzy napłynęły mi do oczu, po chwili rozmazując obraz przede mną. Zamrugałam pozwalając spłynąć im na moje policzki. Moje serce waliło jak oszalałe, czułam, że jeszcze chwila i wyskoczy mi z klatki. Wyraźnie słyszałam, że każdy kolejny oddech, który brałam był coraz płytszy.
Nie miałam pojęcia gdzie biegłam, alejka z każdym kolejnym krokiem stawała się coraz ciemniejsza. Pojedyncze światła z otaczających mnie bloków odbijały się od mokrego chodnika. Czułam jakby ceglane ściany, które miałam po obu stronach zaczęły się do mnie zbliżać, chcąc zamknąć mnie w pułapce bez wyjścia. Nie byłam pewna jak długo jeszcze uda mi się wytrzymać. Moje ciało drżało ze zmęczenia i było gotowe do upadku.
Cały ten pomysł wydawał mi się teraz kompletnie nieodpowiedni i wiedziałam, że wszystko schrzaniłam.
"Dlaczego to zrobiłam?"
"Przecież to nie ja"
"Nie taka jestem"
Musiałam szybko wymyślić jakiś plan inaczej prawdopodobnie już nie opuszczę tej alei. Kątem oka spostrzegłam przejście między blokami, które prawdopodobnie prowadziło do innej małej uliczki. Nie miałam pojęcia gdzie doprowadzi mnie tamta ulica, lecz w mojej sytuacji decyzja musiała zostać podjęta szybko, więc bez większego namysłu skręciłam w tamto przejście.
W ułamku sekundy oddech ugrzązł mi gardle, a nogi stały się jak z waty. Zanim się spostrzegłam zimne ramiona zamknęły mnie w żelaznym uścisku,a moje usta zostały zakneblowane starą szmatą. Zaszlochałam, a moja twarz zalała się łzami.Ostatkami sił starałam się wydostać z modnego uchwytu.
- Przestań! - zażądał,ktoś ściszonym głosem. Usłyszałam zdyszane oddechy, które wywołały na moim ciele dreszcze. Czyjeś ramiona oplotły mnie jeszcze bardziej, sprawiając mi tym samym ból.
Ci ludzie,oni byli częścią tego. Byli tutaj po mnie.
I wtedy poczułam to. Zimny metal, który został przyciśnięty do mojej skroni. Moje ciało znieruchomiało z przerażenia. Doskonale wiedziałam co to jest.
Pistolet.
Nie byłam na to przygotowana, prawdopodobnie nigdy bym się na to nie przygotowała. Byłam przerażona.
I tak bardzo jak nie chciałam tego zrobić musiałam...
Przyznać mu rację.


***
tadam! lecimy z kolejnym tłumaczeniem, wspaniałego "bad", w którym pierwsze skrzypce gra Ashton Irwin proszę państwa. Piszcie komenatrze i już niebawem ruszamy z kolejnymi rozdziałami.
Buziaki!
zapraszam także na tłumaczenie z Michaelem www.beforeidie-tlumaczenie.blogspot.com


2 komentarze:

  1. fajnie się zapowiada!!
    nie mogę sie doczekać kolejnych rozdziałów ;))
    lov x
    @jall_doran

    OdpowiedzUsuń
  2. wow, podnosi ciśnienie! mozesz informowac mnie na tt o rozdziałach? :) @luvmycuteboy

    OdpowiedzUsuń