piątek, 21 marca 2014

rozdział 1.

- Tak mamo..tak..zrobię..nie martw się. - przytrzymałam telefon ramieniem chcąc przerzucić torbę do drugiej ręki. - Nie, nie zapomnę, obiecuję. Też Cię kocham! - skinęłam głową chociaż moja mama i tak nie mogła tego zobaczyć, kończąc rozmowę wsunęłam telefon do tylnej kieszeni spodni.
Ruszyłam z przystanku autobusowego wzdłuż ulicy. Po długim dniu pracy w sklepie chciałam dostać się domu jak najszybciej, zanim się ściemni.
Oczywiście moja mama zadzwoniła do mnie chcąc przypomnieć mi o jej dodatkowym, nocnym dyżurze w szpitalu. Poinformowała mnie, że pojawi się w domu dopiero nad ranem. No i jak na każdą mamę przystało, musiała powtórzyć mi po kilkanaście razy żebym nie zapomniała zamknąć wszystkich zamków i sprawdzić wszystkiego przed pójściem spać. Szczerze mówiąc jej nieobecność nie była dla mnie jakąś wielką sprawą. Przywykłam do tego odkąd Matt, mój brat zniknął 8 miesięcy temu.
Tak pewnego ranka on kompletnie zniknął. Zabrał parę  ubrań i wyłączył telefon.Od tamtego czasu nie mamy od niego żadnych wieści.
Razem z mamą nie mogłyśmy zrozumieć dlaczego Matt to zrobił, nie był typem osoby, która wstaje i odchodzi bez słowa. To było dziwne, ale mój brat miał już 21 lat, więc nie można go nawet uznać za zaginione dziecko. Po kilku tygodniach pogodziłyśmy się z tym tłumacząc jego odejście tym, że Matt po prostu chciał pobyć sam i odezwie się do nas wtedy kiedy będzie na to gotowy. Tak przynajmniej powtarzała moja mama,a ja przytakiwałam. Starałam się w to wierzyć.
Leniwie wlokłam się po schodach prowadzących do naszego mieszkania. Myślami opadałam już na łóżko. Szybko przeszukałam torebkę w poszukiwaniu kluczy i dopiero łapiąc za klamkę zauważyłam, że zamek jest  odblokowany a drzwi są lekko uchylone. Mama nie jest typem paranoicznego rodzica, ale kiedy chodzi o drzwi, zawsze pamięta, żeby zamknąć je na klucz. Mimo tego, że Baltimore jest dużym miastem moja dzielnica jest spokojna i bezpieczna. Nie mogłam uwierzyć, w to, żeby moja matka była na tyle głupia, żeby tak po prostu zostawić drzwi otwarte. Miałam spore wątpliwości również co do tego, że ktokolwiek mógłby nas okraść. Nie mieliśmy niczego wartościowego, więc kradzież byłaby bez sensu, poza tym takie rzeczy nie działy się w naszej okolicy.
Lekko pchnęłam drzwi wchodząc powoli do mieszkania. Przeskanowałam wzrokiem cały salon i niczego nie zauważyłam. Niczego nie brakowało, wszystko stało na swoim miejscu, dokładnie tak jak przed moim wyjściem. Nawet poduszki leżące wzdłuż brązowej kanapy były poukładane perfekcyjnie, a na stoliku wciąż zalegały magazyny mojej mamy. Mały telewizor nadal stał w kącie pokoju.
Może faktycznie mama przez pomyłkę nie zamknęła drzwi,a wiejący wiatr je otworzył?
To było naprawdę dziwne. Niepokój w moich brzuchu upewnił mnie w tym, że coś jest nie tak.
- Halo? - zawołałam. Moje serce zabiło mocniej kiedy zamykałam drzwi wejściowe. Nie oczekiwałam tego, że ktoś odpowie. Skupiłam swoją uwagę na schodach kiedy usłyszałam stłumiony huk dochodzący z piętra mieszkania.
- Cholera! - usłyszałam znajomy głos.
"Niemożliwe!" pomyślałam i opuszczając torbę na podłogę bez namysłu ruszyłam pędem po schodach, do pokoju Matta.
I oto jest. Wysoki i ciemnowłosy. Mój brat, którego nie widziałam od miesięcy, przeszukiwał szafę tworząc wokół siebie olbrzymi bałagan.
- Matt! Gdzieś Ty był?! - zapytałam zszokowana. Nie do końca wierząc w to co widzę stanęłam tuż za nim.
- Nigdzie, Violet, nie martw się o to. - rzucił nie przestając przeszukiwać szafki z ubraniami. Jego głos był szorstki, nie takiej odpowiedzi się spodziewałam. Dotknęło mnie to w jaki sposób zlekceważył moje pytanie, tak jakby w ogóle nic się nie wydarzyło, tak jakby nie zniknął.
- Cóż, razem z mamą umierałyśmy z niepokoju o Ciebie! - poinformowałam chcąc tym samym obudzić w nim poczucie winy. Bo tak właśnie Matt powinien się czuć. Jego nagłe zniknięcie mnie zabolało. Prawie tak bardzo jak zabolało to naszą mamę. Tęskniłam za posiadaniem go obok siebie każdego dnia. Byliśmy bliżej niż typowe rodzeństwo i nigdy nie przechodziliśmy przez etap "nienawidzę Cię, za to że żyjesz". Myślę, że to dlatego, że nigdy nie miałam wielu przyjaciół, a Matt zawsze był w pobliżu. Nie żebym miała jakieś problemy towarzyskie. Po prostu lubię pobyć sama i trzymam się z dala od grupek w szkole, bo po prostu tam nie pasuję.
- Czego Ty w ogóle szukasz? - przeszłam w jego kierunku i opierając się o ścianę kontynuowałam naszą rozmowę, bo póki co Matt nie zaszczycił mnie konkretną odpowiedzią. Skrzyżowałam ramiona obserwując jak skupiony przegrzebywał się przez ubrania, magazyny, buty i jeszcze więcej ubrań.
Wyglądał inaczej niż wtedy kiedy widziałam go po raz ostatni. Worki i sińce pod oczami nie prezentowały się najlepiej. Nigdy nie widziałam go w takim stanie, był przemęczony.
- Czegoś - ruszył w kierunku szafy robiąc hałas i jeszcze większy bałagan. Pokój wyglądał jakby przeszło tędy tornado.
- Skończyłeś już? - czyjś głos sprawił, że podskoczyłam ze strachu, uświadamiając sobie, że nie jesteśmy tutaj sami.
Moje oczy powędrowały w kierunku drzwi gdzie opierając się o framugę stał z założonymi rękoma nieznajomy chłopak. Nigdy wcześniej go nie widziałam i nie był typem człowieka, którego uznałabym za kolegę Matta.
Jego ciemne blond włosy były potargane i na końcach lekko się kręciły opadając na oczy. Miał rozpiętą zwykłą, czarną kurtkę spod której wystawał biały podkoszulek. Wyglądał na zniecierpliwionego stukając palcami o swoje ramiona.
Zmarszczyłam brwi, zastanawiając się kim jest i po co się tutaj znajduje
- Kim jesteś?
- Nie Twój interes - odpowiedział trochę za szybko, jakby przywykł do tego, że ludzie go o to pytają. Skupiał swój wzrok na Mattcie kompletnie ignorując to, że na niego patrzę.
Chamstwo, które go otaczało było dla mnie czymś nowym i szczerze mówiąc zaczęło mnie to wkurzać. Coś tutaj było nie w porządku.
- Kim on jest? - odwróciłam się do Matta, który leżąc na podłodze szukał czegoś pod swoim łóżkiem. Kolejny raz całkowicie zignorował moje pytanie i kiedy w końcu się podniósł, trzymał w ręku plik banknotów.
- Dzięki Bogu! - westchnął z ulgą w głosie i zaczął liczyć pieniądze.
- Jasna cholera, Matt. Skąd masz te pieniądze? - nie widziałam tyle kasy, od czasów kiedy sprzedaliśmy nasz stary samochód. Matt ukrył te pieniądze i ani ja ani mama nie miałyśmy o tym pojęcia.
Chrząknięcie dochodzące z drugiego końca pokoju spowodowało, że skupiłam swoją uwagę na ciemnym blondynie, który wywracając oczami opadł zniecierpliwiony na drzwi za nim.
- Nareszcie, spadajmy stąd. - odezwał się,a jego głos ucichł kiedy odwracając się na pięcie ruszył wzdłuż holu.
Matt wyminął mnie bez słowa, chowając pieniądze w tylnej kieszeni spodni. Szybko ruszyłam za nim, chcąc dowiedzieć się co się tutaj dzieje. Byłam zdezorientowana i zasługiwałam na wyjaśnienia. Matt nie mógł tak po prostu znikać,pojawiać się żeby po chwili znów zniknąć bez słowa. To nie było w jego stylu.
- Możesz się zatrzymać?! - krzyknęłam ciągnąc za tył jego koszulki chcąc tym samy skupić jego uwagę na sobie.
- Co? - Matt napadł na mnie, odwracając się do mnie twarzą. Staliśmy tuż przy głównych drzwiach. Jego wrogie nastawienie nieco mnie speszyło, więc puściłam skrawek jego koszulki, który jeszcze przed sekundą miętosiłam w rękach.
Usłyszałam kolejne znajome chrząknięcie i rzuciłam nieznajomemu chłopakowi wrogie spojrzenie.
- Nie możesz tak po prostu znikać na miesiące, Matt! I teraz,nagle pojawiasz się jak gdyby nigdy nic i nawet nie odpowiadasz na moje pytania. Mama będzie zawiedziona jeśli dowie się, że tutaj byłeś i nie poczekałeś na nią.
- Więc nic jej nie mów - głos Matta był pozbawiony uczuć, tak samo jak wyraz jego twarz. Nigdy wcześniej nie widziałam, żeby się tak zachowywał i nie podobało mi się to. - Muszę iść Violet - rzucił beznamiętnie i zerknął na chłopaka stojącego obok, tak jakby on sprawował nad nim kontrolę. Matt spojrzał na mnie smutno.
- Przepraszam - szepnął, po chwili zamknął za sobą drzwi, wychodząc z tajemniczym i niezwykle nieuprzejmym chłopakiem.


***
mamy 1 rozdział, mam nadzieję że się spodobał, naprawdę się starałam:)
liczę również,że z czasem przybędzie mi czytelników i komentarzy, które niezwykle motywują do pracy.
buziaki!
+ aaaa właśnie, jeśli chcecie być informowani, proszę w komentarzu podać nick z tt bądź jakikolwiek kontakt.

5 komentarzy:

  1. baardzo mi sie podoba ten fanfic :) masz jakies określone odstepy czasu kiedy dodajesz nowe rozdziały czy na bieżąco tłumaczysz z oryginału?
    bardzo dobrze tłumaczysz :) moge link do oryginału? @luvmycuteboy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam określonego odstępu czasu kiedy dodaje rozdział, ale nie chce się spieszyć,bo autorka jest dopiero w trakcie pisania 10 rozdziału:) link do oryginału znajduję się po prawej stronie, ale jeśli nie chce Ci się szukać to łap http://www.wattpad.com/story/12290301-bad-ashton-irwin

      Usuń
  2. Fajne jest to opowiadanie XD Dzięki ze tłumaczysz i zyczę ci weny :) Pozdrawiam i czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  3. zaciewaiło mnie to jeszcze bardziej :D
    informuj @jall_dh

    OdpowiedzUsuń